Home » Architektura regionu » Architektura wiejska powiatu nyskiego

Architektura wiejska powiatu nyskiego

Elżbieta Wijas-Grocholska

W niektórych państwach europejskich różne stowarzyszenia regionalne wprowadziły ścisłe przepisy zabraniające podczas remontów starych budynków naruszać ich dawną strukturę i wprowadzać nowoczesne zmiany w ramach zachowania tożsamości i dziedzictwa kulturowego regionu. W ustawodawstwie polskim takich przepisów – nawet regionalnych – nie ma.

Dlatego wymaniając stolarkę okienną, drzwiową, remontując  i wymaniając dach  nie bierze się pod uwagę potrzeby zachowania  dawnego dziedzictwa kulturowego danego regionu. Stąd stare domy często po remoncie mocno się różnią od pierwowzorów, a powiat nyski, nie posiadając ludności mieszkającej tu od pokoleń jest na to szczególnie narażony. Powiat nyski położony jest w południowo-zachodniej części województwa opolskiego we wschodniej części Przedgórza Sudeckiego na Obniżeniu Otmuchowskim. Granice powiatu wyznaczają Góry Opawskie – najdalej na wschód wysunięte pasmo Sudetów.  Od południa  powiat graniczy z Republiką Czech na odcinku ok. 70 km., a od  zachodu z województwem dolnośląskim. Od   północy graniczy z powiatem brzeskim i opolskim, a od wschodu z powiatem prudnickim, które znajdują się w województwie opolskim.

W skład powiatu nyskiego wchodzi 9 gmin takich jak: Głuchołazy, Kamiennik, Korfantów, Łambinowice, Nysa, Otmuchów, Pakosławice, Paczków oraz Skoroszyce. Powiat otoczony jest terenami o wysokich walorach turystycznych – Dolina Nysy Kłodzkiej i makroregion Sudetów Wschodnich z pasmem Gór Opawskich.
Południowe, lewobrzeżne tereny  Śląska Opolskiego, z lessowymi glebami, gęstą siecią rzek sprzyjały kolonizacji niemieckiej, zapoczątkowanej  już od XIII wieku przez biskupów wrocławskich. Kolonizacja ta nasiliła się w XVI  i XVII w. opanowując do końca XIX w.  większość terenów lewobrzeżnej  obecnej Opolszczyzny (powiaty nyski, brzeski, grodkowski, niemodliński, prudnicki i głubczycki) rozwijając również miasta (Nysa , Brzeg, Głubczyce, Prudnik), które dość wcześnie osiągnęły znaczny stopień rozwoju gospodarczego.  Użytki rolne stanowiły tu aż 80% ogólnej powierzchni; stosowano na nich trójpolówkę i płodozmian. Uprawiano pszenicę, jęczmień oraz len na dużych gospodarstwach rolnych. Najbogatsi kmiecie posiadali od 60-100 mórg  ziemi.

Przy dużej gęstości  zaludnienia na tych terenach występowało również silne rozwarstwienie społeczeństwa. Obok bogatych kmieci żyli zagrodnicy, chałupnicy z ziemią, wycużnicy i komornicy. Z tych warstw rozwinęło się bogate rzemiosło powodując m.in. rozwój i bogactwo miast  takich jak Nysa.  Rozwijająca się już w II połowie XVIII w. akcja parcelacji majątków ziemskich, sprzedaży ziemi chłopom i oczynszowania spowodowała, że w części lewobrzeżnej  zaczęła maleć liczba pańszczyźnianych gospodarstw zagrodniczych na korzyść oczynszowanych, co wpłynęło na znaczną poprawę  sytuacji społeczno-ekonomicznej tutejszych chłopów.
Od XV wieku istniał na tych  terenach przemysł cegielniany (manufaktury) i obróbka marmurów dla potrzeb budownictwa miast śląskich. Cegłę w architekturze stosowano tutaj  w okresie gotyku i renesansu. Niewątpliwym tego przykładem jest  katedra w Nysie oraz samo  miasto Paczków.

Powiat nyski jest dużym powiatem i dlatego posiada bardzo zróżnicowane budownictwo na swoim terenie, ale można powiedzieć, że ma też  najbogatsze i najładniejsze budownictwo wiejskie nie tylko w skali województwa , ale i całego kraju. Niestety, tu z przykrością można dodać, że niektóre wsie są mocno zniszczone czy zaniedbane przez obecnych  mieszkańców.

Ziemie powiatu nyskiego, jak każde ziemie pogranicza przeżywały różne koleje losu, różnych władców i różne przepisy budowlane  dyktujące rodzaj i charakter zabudowy. Na układy wsi wpłynęły  uwarunkowania geograficzne, ale na rodzaj zabudowy największy wpływ miały pruskie przepisy od II połowy XVIII wieku. Najlepiej charakter tego połączenia odda wspólna nazwa  architektura sudecka, a jej cechy charakterystyczne można znaleźć w Uchwale Rady Miasta Paczkowa z 2004r zawarte w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego miasta Paczkowa.

Jak i w innych regionach pierwotnie dominowało tu budownictwo drewniane. Występowała tu konstrukcja przysłupowa (przysłup, niem. Umgebinde) – polegająca na tym, że ciężar dachu przenosił system słupów występujących przy ścianach, zaś ściany nie miały funkcji nośnej.  Rozwiązanie to spotykane było w budownictwie wiejskim i małomiasteczkowym południowej Polski, ale ciągnęło się od Niemiec i prawdopodobnie było efektem osadnictwa na prawie niemieckim. Ostatnie zachowane takie chałupy  na terenie  wsi Stary Las zostały zakupione do Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu i tu odbudowane (fot. Stary Las – budynki o konstr. przysłupowej).

Nie były to budynki całkowicie drewniane. Z drewna wykonane  były pomieszczenia mieszkalne, natomiast pomieszczenia gospodarcze będące pod wspólnym dachem były wykonywane w konstrukcji słupowo-ryglowej wypełnionej szachulcem czyli kołkami drewnianymi owiniętymi słomą i polepionymi gliną. (fot. Stary Las odbudowany na terenie MWO).

Od II połowy XVIII w. wraz z przejściem  tych ziem pod panowanie Prus i osadnictwem fryderycjańskim  na terenie obecnego powiatu nyskiego pojawiły się budynki o konstrukcji słupowo-ryglowej, zwanej też szkieletową z wypełnieniem pól tzw. szachulcem ( kołki drewniane owinięte słomą i polepione gliną) lub z wypełnieniem pól cegłą, które tylko w Polsce określa się mianem mur pruski.  W tej technice budowano zarówno budynki mieszkalne (fot. Lasocice – XVIII w), jak i gospodarcze, zwłaszcza najwięcej zachowanych do chwili obecnej stodół.

W tej technice budowano spichlerze zwane tu lamusem (fot. Stary Las – spichlerzyk) a nawet piece piekarnicze, które według przepisów musiały być budowane osobno z dala od zabudowań (Rudziczka – piec piekarniczy na terenie MWO).

Powiat nyski posiadał najwięcej budynków wykonanych w technice słupowo – ryglowej, dlatego na terenie Muzeum Wsi Opolskiej są aż dwie zagrody nyskie, prezentujące różne budynki z tego regionu.

Budynki mieszkalne budowane w tej technologii okazały się w naszej  strefie klimatycznej za zimne i szybko zaczęto je zastępować budynkami murowanymi (fot. Stary Las – XVIIIw – budynek murowany).

Budynek ten wybudowany jest z cegły polowej oraz kamienia. Dach pierwotnie kryty był łupkiem.  Dom tenże z zewnątrz wyglądający skromnie, wewnątrz posiada grube mury z kamienia i cegły polowej oraz skomplikowane sklepienia w całej części oraz  w piwnicy- praktycznie nie do odtworzenia  dla współczesnych budowniczych.

Przepisy fryderycjańskie ściśle określały odległości między budynkami, ich ustawienie szczytowe do drogi, układ w zagrodzie (fot. Sękowice). W wielu wsiach istnieje do tej pory czytelny układ tzw. zagród  frankońskich, zamkniętych murowanymi, wysokimi bramami. (fot. Stary Paczków).

Charakterystyczną cechą dla budownictwa wiejskiego w powiecie nyskim są właśnie  przeróżne, murowane bramy, odgradzające zagrodę  od drogi wiejskiej. Bramy te począwszy od wysokich murów  łączących dwa budynki w zagrodzie z otworami o łukowatym kształcie (fot. Rusocin), poprzez tzw. domy bramne (brama prowadziła przez budynek), przez bramy z dobudowanym budyneczkiem dla  koni  aż do bram ze słupów ceglanych z ozdobnymi, kutymi czy żeliwnymi  ogrodzeniami. W paru wsiach panowała moda na bramy, w których jedną odnogę zamiast słupa ceglanego stanowiła murowana, często bogato zdobiona kapliczka (fot. Bielice).

Bogate gospodarstwa posiadały ogromne zabudowania (fot. Sękowice). Budynki mieszkalne bogatych chłopów były piętrowe, wielopokojowe i bogato zdobione na zewnątrz w sztukaterię, jakiej nie powstydziłyby się kamienice miejskie (fot. Złotogłowice, Złotogłowice). Już sama nazwa wsi Złotogłowice bierze się od tego, że chłopki tam były tak bogate, że nosiły jedwabne stroje, a czepce na głowę miały wyszywane złotymi nićmi (złotogłowie).

W Złotogłowicach jest wiele pięknych domów, ale też są małe, proste, w których mieszkali najemnicy rolni pracujący u tych bogatych chłopów (fot. Złotogłowice).

O ile w Złotogłowicach jest parę domów dobrze utrzymanych z zachowanym pięknym detalem, o tyle w innych wsiach (np. Jędrzychów) posiadających również  ładne, duże domy, domy te są zaniedbane, mówiąc prawdę, zniszczone.

Typową, charakterystyczną cechą budownictwa wiejskiego w powiecie nyskim jest również występowanie tynku na ścianach  wszystkich budynków oraz występowanie na nich różnych wnęk, otworów wentylacyjnych i innych otworów w starszych budynkach m. in. dla sów. Szczyty, zwane na Śląsku giblami,  będące jakby „oknem wystawowym” właściciela bardzo często były bogato zdobione (wysoki poziom rzemiosła), ale przede wszystkim posiadały symetrycznie zachowany układ okien, ozdób oraz różnych symboli na nich występujących.

Symbole te często dla nowych właścicieli nie były znane i zrozumiałe, dlatego o nie nie dbano, a nawet celowo obtłukiwano. Gible ozdabiano nawet przy budynkach gospodarczych, a zwłaszcza stodołach, gdzie zawsze umieszczano jakiś ochronny symbol, np. krzyża. Fot. Stary Paczków.

W zagrodach nyskich ważnym obiektem gospodarczym  były stodoły, w których wielkość  uzależniona była od zamożności właściciela. Najmniejsze miały tylko sąsiek i klepisko, ale największe posiadały trzy sąsieki i dwa klepiska. Początkowo stodoły również były drewniane, potem występowały stodoły o konstrukcji słupowo-ryglowej  z wypełnieniem szachulcem lub cegłą  (mur pruski). Z powodu ich częstych pożarów, zaczęto stodoły murować z cegły i kamienia.

Do połowy  XIX w. budynki murowano z cegły wyrabianej we własnym zakresie, wypalanej w piecach polowych. Cegła ta nie była najlepszej jakości, dlatego wymagała tynkowania ścian wewnątrz i z zewnątrz.

Należy podkreślić, że zarówno domy parterowe jak i piętrowe miały  ten sam kształt budynku – podłużny, z sienią oddzielającą część mieszkalną od gospodarczej. Wspólny dach był zawsze dwuspadowy. Dachy na tym terenie były pierwotnie słomiane, drewniane (dranice i gonty , potem wykonane z łupka i dachówki, z reguły karpiówki w kolorze czerwonym (fot. Sowin)

Na terenie powiatu sporadycznie występowała dachówka bunzlówka, nie układana we wzory.

Wydobywanie od  XIX w.  łupka  w Jarnołtówku koło Głuchołaz, umiejętność jego obróbki oraz pokrywania dachów spowodowało, że był to jeden z najpopularniejszych materiałów pokryciowych dachów na tym terenie. Łupek ten często układany był we wzory jak widać to na dachu pięknego domu w Złotogłowicach. Łupek znajduje się jeszcze na nielicznych w tej chwili dachach. Brak konserwacji spowodował  zanikanie tego pokrycia i zamienianie go na materiał zastępczy czyli propagowany w latach 70-tych XX w – eternit.

Na terenie powiatu nyskiego były bogate wsie i bogaci chłopi, a to powodowało rozwój rzemiosła i dużych miast. Rzemiosło tu było na bardzo wysokim poziomie, co widać zwłaszcza na przykładzie stolarki okiennej i drzwiowej. Drzwi wiejskie były tu tak piękne, tak ozdobne, że mogłaby ich pozazdrościć niejedna kamienica w mieście. Na osobną uwagę zasługują również drzwi letnie do stajni.

Kunszt rzemieślniczy, zwłaszcza stolarski, najbardziej ujawniał się w niewielkiej drewnianej przybudówce, chroniącej drzwi wejściowe przed zamakaniem, czyli w śląskiej laubie.

Osobnym, bardzo ciekawym zagadnieniem był problem higieny i wiejskich wychodków, zwanych na Śląsku haźlami. Te znano już od XVIII w. stanowiły stały element wiejskiego podwórka , zwłaszcza w okolicy gnojownika. Czasami było ich na jednym podwórzu nawet więcej – w Starym Lesie na jednym podwórzu były 2 po 2 bliźniacze haźle.

Osobne usytuowanie posiadały też piece do wypieku chleba. Przepisy wymagały osobnych budyneczków z piecami, usytuowanymi  z dala od innych zabudowań. Zostały w tej chwili pojedyncze sztuki w Mieszkowicach.

W tych murowanych, niskich i piętrowych domach występowały piękne piece kaflowe z przemyślnym systemem ogrzewania, z pięknymi kaflami oraz koronami świadczącymi o ogromnym poziomie rzemiosła kaflarskiego i zduńskiego, ale też o potrzebach estetycznych byłych właścicieli.

Domy te pozostały po właścicielach niemieckich. Poziom techniczny i technologiczny przed 1945 rokiem wyprzedzał o wiele lat poziom ludności napływowej po tym okresie z terenów wschodnich i terenów biednych gospodarczo.  Wielu urządzeń po prostu nie umiano obsługiwać ani użytkować. Niechęć do poprzednich, niemieckich właścicieli oraz przekonanie o rychłym powrocie na Kresy, spowodowało, że nie dbano o te budynki i ich nie remontowano. Nieliczni nowi właściciele  tych domów  pokochali je jak swoje  i to widać  w każdej wsi. Są natomiast  zabudowania, które wzbudzają podziw dla dawnego kunsztu rzemieślniczego, ale jednocześnie złość na tego, kto doprowadził je do takiego stanu dewastacji. Są wsie, gdzie większość domów jest zadbana i tam odczuwa się pozytywną atmosferę, ale są wsie , gdzie stan i wygląd domów  powoduje, że nie chce się tam wracać. Ostatnio wiele dobrego we wsiach  zrobiono w ramach programu  „Odnowa wsi”.

Dziedzictwo kulturowe to nie tylko dziedzictwo jakiegoś narodu. To również dziedzictwo danej ziemi, tzw. „małej ojczyzny”. Te budynki w powiecie nyskim, to nie dziedzictwo jakichś anonimowych Niemców, ale dziedzictwo poprzedników, którzy stworzyli określoną kulturę budowlaną  na bazie tego miejsca i regionu, na bazie miejscowych materiałów, miejscowych rzemieślników, zgodnie z miejscowymi prawami natury. To wspólne dziedzictwo wszystkich tych, którzy się tu urodzili, mieszkali i żyli. Nasze pokolenia to po  nich  odziedziczyły  i powinny to szanować oraz podkreślać, że jest to nasza wspólna śląska tradycja, nasze wspólne śląskie dziedzictwo kulturowe, a  z architektury, którą otrzymaliśmy w spadku po kilkudziesięciu pokoleniach ludzi przed nami, powinniśmy być dumni.
Opole 2009, Elżbieta Wijas-Grocholska