Home » Architektura regionu » Architektura wsi powiatu prudnickiego

Architektura wsi powiatu prudnickiego

Na podstawie materiałów Elżbiety Wijas – Grocholskiej

W niektórych państwach europejskich różne stowarzyszenia regionalne wprowadziły ścisłe przepisy zabraniające podczas remontów starych budynków naruszać ich dawną strukturę i wprowadzać nowoczesne zmiany w ramach zachowania tożsamości i dziedzictwa kulturowego regionu. My takich przepisów nie mamy. Kiedy w Europie Zachodniej podkreśla się regionalną specyfikę i architekturę, u nas jest tendencja do naśladowania i upodabniania się do innych.

Powiat prudnicki graniczy od wschodu z powiatem głubczyckim, a od zachodu z powiatem nyskim. Ze względów historycznych i architektonicznych w zasadzie są to tylko umowne podziały administracyjne. Krajobrazy i ziemie są podobne. Podobna jest również bogata historia regionu oraz architektura miast i wsi. Bogate wsie występowały tu już w średniowieczu, o czym świadczy zachowana tutejsza architektura.

Już od XVII w. jak w innych rejonach Opolszczyzny, masowo budowano tu budynki murowane. Kiedy w XVIII w. pojawiła się w tych rejonach konstrukcja słupowo – ryglowa, zwana też szkieletową z wypełnieniem szachulcowym, wybudowano z niej wiele budynków. Jednak klimat okazał się tu zbyt ostry, dlatego domy mieszkalne wybudowane w tej technice okazały się zbyt zimne. Szybko więc zaczęto domy murować, początkowo z kamienia i cegły wyrabianej ręcznie i wypalanej w piecach polowych, a potem z cegły fabrycznej, z licznych miejscowych cegielni.

Po architekturze drewnianej pozostały nieliczne obiekty, w tym trzy uchowane obiekty w opolskim skansenie: spichlerz z Głogówka, stodoła szchulcowa i wolnostojący piec chlebowy z Rudziczki, w którym jeszcze dziś wypieka się chleb.

Z dawnej architektury drewnianej na terenie powiatu prudnickiego pozostało niewiele obiektów. Jednym z nich jest kościół w Rzepcach. Z licznych drewnianych wiatraków nie uchował się ani jeden. A istniejący murowany wiatrak w Gostomii jest już w bardzo złym stanie.

Sytuacja gospodarcza chłopów była pod wieloma względami zróżnicowana, podobnie jak w innych regionach Śląska Opolskiego. Chłopstwo dzieliło się na chłopów wolnych i pańszczyźnianych. Chłopi wolni dzielili się na biednych i bogatych podobnie jak w innych warstwach społecznych. Wolny chłop posiadał ok.150 mórg pruskich ziemi, przy czym sam, niejednokrotnie, posiadał chłopów pańszczyźnianych, jednakże jego status społeczny, mimo bogactwa, był ściśle określony. Szlachectwa nie można było tu kupić. Zróżnicowanie majątkowe było więc bardzo widoczne poprzez ilość posiadanego gruntu oraz jakość i wielkość zabudowań mieszkalno – gospodarskich.

Podobnie jak w sąsiadujących powiatach: głubczyckim, nyskim i dawnym grodkowskim. pojawiło się tu w XVIII w. budownictwo frankońskie – nazwa ta nadana została przez naukowców niemieckich. Zapożyczona została jedynie sama formuła rozplanowania zagród, natomiast cechy stylowe zostały wypracowane na miejscu, początkowo czerpiąc ze stylu barokowego, a później również z klasycystycznego, oczywiście przetworzonego i dopasowanego do tutejszych potrzeb.

Cechą charakterystyczną budownictwa frankońskiego było przede wszystkim  rozplanowanie zagrody, a w konsekwencji ukształtowanie urbanistyczne całych zespołów wiejskich. Zagrody, wywodząc się z wąskich działek średniowiecznej wsi lokacyjnej, wyglądały z reguły następująco: od frontu szczytami na ulicę wychodziły dwa domy mieszkalne; większy – właściwy dom gospodarzy, mniejszy, tzw. wycug lub dom wycużnika – osobne mieszkanie dla starych rodziców lub ustępujących gospodarzy. Między budynkami znajdował się mur z bramą przejazdową i jedną lub dwiema furtkami, zamykający zagrodę od ulicy. W głębi dziedzińca budynki mieszkalne przechodziły w zabudowania gospodarcze, a całość zamykała, położona prostopadle do budynków,  wydłużona stodoła z przejazdem pośrodku, umożliwiającym wydostanie się z zagrody.
Najwięcej takich zagród znajdowało się w powiecie głubczyckim. Mniej liczebnie, ale za to bardziej okazale, prezentowały się tego rodzaju zagrody w powiecie prudnickim, nyskim, grodkowskim, gdzie domy osiągały niejednokrotnie rozmiary dużej, piętrowej kamienicy.

Na terenie powiatu prudnickiego było parę miast o bogatych tradycjach i rozwiniętych cechach rzemieślniczych: Głogówek, Biała, Prudnik.
Już od II połowy XVIII w. miasta śląskie, posiadające bogate cechy rzemieślnicze murarzy i cieśli, zaczęły tracić swe znaczenie na rzecz rzemiosła wiejskiego. W 1795 r. zarejestrowano na obszarze całego Śląska 329 murarzy i 291 cieśli pracujących w miastach, podczas gdy na wsi zarejestrowano działających aż 1384 murarzy i 1506 cieśli. Niejednokrotnie ten sam rzemieślnik wykonywał prace przy pałacach pańskich i przy domach wiejskich.

Na obecny wygląd prudnickiej wsi najbardziej wpłynęły, jak w zasadzie w całym regionie opolskim, pruskie zarządzenia budowlane i liczne przepisy z XVIII w. oraz tzw. kolonizacja fryderycjańska. Murowane zabudowania osiedli frydrycjańskich prezentowały się znacznie skromniej. Ciągi zbliżonych do siebie, przeważnie szczytowo ustawionych do szerokiej drogi domów mieszkalno – gospodarczych spotykamy w większości opolskich wsiach.

Budynki były kształtu wydłużonego prostokąta, szczytowo ustawione do drogi, były bogato zdobione. Zdobiono nie tylko szczyty okazałych domów, ale nawet szczyty stodół i skromnych parterowych domów.

Na wielu wiejskich słupach bramnych występowały postacie lwów, orłów (np. we wsi Dzierżysławice), a nawet sów pilnujących wejścia (wieś Wierzch), prawie jak przy bramach pałacowych, które po 1946 roku nakazano usuwać. Wielu mieszkańców zniszczyło swoje orły czy lwy, niektórzy przechowali je w jakichś zakamarkach i teraz znów prężą się dumnie na często nowo odbudowanych bramach. Bramy w okresie socjalizmu otwarte i zaniedbane, znów wróciły do łask pełniąc swą nie tylko podstawową funkcję, ale i dekoracyjno – architektoniczną. Jednak starych drewnianych czy żeliwnych bogato zdobionych wrót, już nie uratowano.

Powiat prudnicki ma to szczęście, że wielu jego mieszkańców mieszka tu od pokoleń. Dlatego dawne obejścia można podziwiać pod względem zadbania i czystości. Nawet budynki gospodarcze są zadbane, a podwórka obsadzone kwiatami. Tu również można spotkać zachowane i zadbane piękne haźle.

W latach 90-tych XX w. nastała moda malowania wszystkiego w kolorach biało- brązowych. Od kilku lat panuje moda na domy malowane kolorami pastelowymi, a ogródki warzywne i kwiatowe zastąpiła trawa z iglakami. Z większości zagród zniknęło ptactwo hodowlane. Dawniej na podwórkach stały osobne gęsiarnie, obecnie mało kto hoduje gęsi, kaczki, indyki, a już mało kto wie z młodych ludzi, jak wyglądają perliczki.

Stare budynki są często modernizowane według współczesnych tendencji, bo ich dawnego wyglądu nie zabezpieczają żadne przepisy.  Wsie zamieszkałe przez rodzimych mieszkańców są czyste, bardzo zadbane i często bardzo zmodernizowane, ale też są wsie, gdzie „młodzi” wyjechali do Niemiec, a pozostali ludzie starzy, których na remonty nie stać. Są wsie, gdzie 1/3 domów przez ich właścicieli jest wykorzystywana tylko doraźnie w okresie wakacji czy urlopów. Najgorzej wyglądają domy w ogóle niezamieszkałe, popadają w ruinę ze względu na nieuporządkowane sprawy majątkowe.

Budynkom na tym obszarze często towarzyszył jeszcze jeden „elemencik” architektoniczny, piękne i bogato zdobione drewniane lauby, w zasadzie nie wiadomo kto był autorem tych małych dzieł. Na terenach zamieszkałych od pokoleń przez tą samą społeczność jeszcze się o nich pamięta. Nie trzeba było wtedy mieć wymaganych jak obecnie dokumentów, aby udowodnić, że się jest mistrzem czy artystą. Pokazywało się swoją pracę, pewnie również celem zachęcenia innych do ich zamawiania. Większość stolarzy stawiała lauby przy własnym domu, które z reguły były najładniejsze i bardzo bogato zdobione. Takim przykładem jest lauba w Łączniku, gdzie mieszkał stolarz Różyczka, który ją prawdopodobnie wykonał w 1924 r.

Obecnie prowadzone remonty nie zawsze przynoszą korzyść starym budynkom i krajobrazowi kulturowemu wsi. Te remonty zupełnie zmieniają wygląd budynków. W niektórych państwach europejskich różne stowarzyszenia regionalne wprowadziły ścisłe przepisy zabraniające podczas remontów starych budynków naruszać ich dawną strukturę i wprowadzać nowoczesne zmiany w ramach zachowania tożsamości i dziedzictwa kulturowego regionu. My takich przepisów nie mamy. Kiedy w Europie Zachodniej podkreśla się regionalną specyfikę i architekturę, u nas jest tendencja do naśladowania i upodabniania się do innych.

Pod koniec XIX w i na przełomie wieków powstało na terenie powiatu wiele okazałych budowli w tak zwanym stylu koszarowym z nietynkowanej cegły, zachowane do dziś służą np. szkołom. Z nietynkowanej cegły do dziś również możemy podziwiać duże i ciekawe architektonicznie dworce kolejowe. Cegłę dobrej jakości na te budynki wytwarzały miejscowe cegielnie. Jedna z nich, z Głogówka jeszcze kilkanaście lat temu ją produkowała, obecnie został po niej komin, na którym umocowane są tylko anteny.

Ostatnie lata, dzięki realizacji różnych programów i projektów regionalnych, nadały niedostrzeganej wręcz pogardzanej architekturze wsi opolskiej nowe znaczenie – dziedzictwa i chluby województwa opolskiego, dowód tożsamości i ciągłości kulturowej regionu. Powiat prudnicki należy do tych, które mają się czym poszczycić.

Na podstawie materiałów Elżbiety Wijas – Grocholskiej